Lorenzo Bellini

Design

Lubi kontrasty. Jest jak artysta, który maluje światłem i cieniem.

Któregoś razu zatrzymałem się w hotelu w Atlancie i z przekory postanowiłem wejść drzwiami dla personelu – opowiada Lorenzo Bellini. – Siermiężnie tu było, ponuro, ciemno. Przeszedłem obok kuchni, pomieszczeń gospodarskich i stanąłem przed drzwiami prowadzącymi do części dla gości. Za nimi – inny świat: luksus, blask, wszystko wokół migotało. Zrozumiałem prostą zasadę: wnętrza muszą być jak scena, na którą wychodzimy, niczym aktor z ciasnej garderoby: przestronne, jasne, a przede wszystkim dobrze oświetlone.

Jest jak artysta, który maluje światłem. Zresztą nazwisko ma malarskie – to samo nosiła słynna rodzina weneckich artystów renesansu. Lubi kontrasty jasne–ciemne i to, jak oświetlenie wyznacza granice między różnymi częściami pokoju. Sięga po kinkiety, niewielkie lampy stołowe, halogeny ukryte w suficie. – Bo to wywołuje emocje, trzyma w napięciu – podkreśla. Choć jeśli to tylko możliwe, stara się wykorzystywać światło naturalne – gdy na zewnątrz jest piękny widok, projektuje wysokie okna, a podłogę robi w takich kolorach, które odbiją słońce.

Być może pod wrażeniem nocy spędzonej w Atlancie przez wiele lat projektował hotele. Najbardziej znany jest pięciogwiazdkowy St. George w Rzymie, przy via Giulia, w którym połączył klasykę z modernizmem. Zainspirowali go Skandynawowie, Arne Jacobsen i Alvar Aalto, spodobała mu się koncepcja „minimal chic”, jak nazywa ich elegancką prostotę. Na dachu powstał taras – Terrazza Rosé – na którym można skosztować najlepszych różowych win z całego świata.

Hotel  St. George w Rzymie:

 {video_1}

Od dłuższego czasu współpracuje też z firmą Selva i projektuje meble. – Kolekcja Heritage stylizowana jest na empire. Z kolei Vendôme nawiązuje do projektów francuskich dekoratorów wnętrz z lat 40. i 50. – opowiada o ostatnich pracach. Ceni tradycję. – Cóż, wychowałem się w Rzymie, kolebce naszej cywilizacji. W rodzinie, gdzie stale dyskutowało się o sztuce i architekturze – tłumaczy. Jego projekty nie śledzą więc współczesnych trendów, są stateczne, szykowne, dla koneserów. Ale i z włoskim polotem. Takie jak on: elegancki i dojrzały mężczyzna z klasą, świadomy swojej wiedzy oraz doświadczenia, który już nic nie musi nikomu udowadniać.

Kolekcja mebli Selva: 

 {video_2}

Tekst: Monika Utnik-Strugała
Zdjęcia: Selva

reklama